7 lut 2009

I znowu do urn

Wenezuela szykuje sie do referendum. 15 lutego Wenezuelczycy odpowiedza na pytanie, czy chca zniesc ograniczenia dotyczace, ile razy ta sama osoba, moze startowac w wyborach. Pytanie obejmuje wszystkie wybieralne urzedy, ale wszystkich najbardziej interesuje, czy Chavez bedzie mial mozliwosc kandydowania w wyborach prezydenckich za 3 lata.

Oto reklama zrobiona przez jedna z kooperatyw audiowizualnych w Caracas; wszyscy wypowiadajacy sie to Europejczycy, ktorzy mieszkaja w Wenezueli. Dla nieznajacych hiszpanskiego wyjasniam, ze mowia oni, iz w Wlk. Brytanii, Hiszpanii, we Wloszech i Niemczech nie ma formalnych ograniczen, dotyczacych, ile razy ta sama osoba moze kandydowac. Francuz na koncu tlumaczy, ze we Francji nie bylo takich organiczen, az parlament nie wprowadzil ich stosunkowo niedawno, nie konsultujac tej decyzji w drodze referendum.

Na konferencji prasowej 3 lutego w Washingtonie, rzecznik prasowy Departamentu Stanu Robert Wood, zapytany o referendum w Wenezueli odpowiedzial: "Look, that's an internal matter with regard to Venezuela, and I don't have anything more to say on that." Naleze do skeptykow, jezeli chodzi o mozliwosc zmian w polityce zagranicznej Stanow Zjednoczonych za prezydentury Obamy, ale akurat to, to nowosc.
 

19 komentarzy:

rycerz pisze...

Należy życzyć Wenezuelczykom, by wybrali opcję najbardziej przydatną ich społeczeństwu.

Anonimowy pisze...

Coz, ja z kolei nieznajacym niemieckiego wyjasnie, co oznacza jedno z postanowien art. 54 niemieckiej konstytucji (dot. urzedu prezydenta; tresc calego grundgesetz dostepna nieodplatnie na stronach bundestagu): "Anschließende Wiederwahl ist nur einmal zulässig." - reelekcja dopuszczalna jest tylko raz. Gwoli scislosc, wyboru dokonuje tutaj bundesversammlung (cos jak polskie zgromadzenie narodowe - dosl. zgr. federalne).
Wbrew pozorom zatem prawde mowi Niemka w spocie reklamowym - "las veces que queramos" mozna faktycznie wybierac "porque asi lo decidio el pueblo" na te urzedy, ktore obsadzane sa bezposrednio. Nie badzmy jednak bezkrytyczni;)

Anonimowy pisze...

Ten spot to straszna, bezczelna manipulacja. Bo porownuje nieporownywalne: Hiszpania i Wielka Brytania jest monarchia parlamentarna, o Niemczech napisal przedmowca, a we Wloszech wladza prezydencka jest bardzo ograniczona.
W zadnych z tych panstw prezydent czy premier nie ma tak poteznej wladzy jak w Wenzueli.

Anonimowy pisze...

Moim pierwszym wrazeniem po obejrzeniu tej reklamy bylo, ze wybor nie byl przypadkowy. Nie zawiera ona natomiast klamstw. Czy manipuluje? Coz, przedstawia pewien wycinek rzeczywistosci. To z jednej strony zaleta i instrument oddzialywania, bo skoro i w monarchiach, i w republikach, czy to państwach unitarnych (Włochy z silnymi regionami), czy w federacjach takie rozwiązanie się sprawdza, to... Z drugiej strony Anonimowy(2) ma racje, jesli chodzi o pozycje glowy panstwa w obu krolestwach i republikach. Ameryka Lacinska (na pewno Wenezuela) steruje natomiast raczej w kierunku modelu prezydenckiego. Nie zgadzam sie przy tym co do oceny kompetencji szefow rzadow czy ich politycznego znaczenia (patrz: kanclerz RFN). Uwazam natomiast, ze nieporownywalne probujemy porownywac my, zapominajac o Francji, ktora rowniez w spocie sie pojawia. Znowu prawda jest, ze niedawno wprowadzono zakaz powtornej reelekcji (patrz art. 6 konstytucji francuskiej w odniesieniu do urzedu prezydenta; zm. w 2008 r.). Reklama z kolei zacheca...

Anonimowy pisze...

No i masz babo placek, Walesa znow pcha sie do Wenezueli i "panika" w sferach rzadowych:

http://www.rp.pl/artykul/11,262266_Wenezuela__bedziemy
_mieli_oko_na_Walese.html

Moze ktos powinien wydac w Wenezueli prace Cenckiewicza i Gontarczyka zeby uspokoic "nie mogacych gosciowi zapewnic bezpieczenstwa" :p

aletheia pisze...

A ministerstwo na to:

http://www.minci.gov.ve/noticias_-_prensa/28/187837/campana_de_la.html

"Me parece casi irrelevante este personaje" dodal Chavez (patrz koncowka tekstu) nt. Walesy. Duzo ciezsze slowa padaja wobec liderow opozycyjnych.

Z kolei tu o samej odmowie ("odmowie"?):

http://www.minci.gov.ve/noticias/1/187832/ejecutivo_no_ha.html

"basan en una mala interpretación de las palabras pronunciadas por el Jefe de Estado", czyli mieli przekrecic slowa Chaveza, bo temu zalezy na ocenie (wzmianka w oby tekstach przy okazji cancillera), czy dzialalnosc Walesy nie bedzie poza normami i prawami wenezuelskim (drugi tekst - fuera de las normas y de las leyes venezolanas). Moim zdaniem to uzycie zbliza do dzialania "praeter legem" (np. omijanie prawa). Gdyby chodzilo o obawy, czy Walesa je zlamie (dzialanie "contra legem"), pewnie i po hiszpansku uzyto by innego przyimka. To jednak zostawie krytycznemu ogladowi Krytycznej. Sam jedynie zauwaze, ze takie postawienie sprawy moze nawet prowadzic do naduzyc. Odnosi sie bowiem nie do wymiernych (mniej lub bardziej) obaw o naruszenie prawa, ale takze do mniej "zmaterializowanych" trosk wladz. Generalnie (!) zasadnych o tyle, porzadek publiczny moze dotkliwie zaburzyc dzialanie, przynajmniej poczatkowo, (nienie)zgodne z prawem. Czy w tym przypadku, mam watpliwosci. Mam jednak na wzgledzie i tresc komunikatow (powyzsze linki), i doswiadczenia poprzednich wyborow (wszak niebudzacych zastrzezen). Czy zatem niegrozny Walesa ma zstac przez opozycje potraktowany instrumentalnie? Czy jefe del estado chce moc dalej szefowac? O ile zgodnie z wola ludu (zgoda na ponowna reelekcje oraz wreszcie sam ponowny wybor), to czy mozna podwazyc jego samodzielnie podjete decyzje? Czy jednak istotnie sa samodzielne? Moze zmanipulowane (wybiorcze spoty), a moze wcale nie (polityka edukacyjna, egalitarnosc ksztalcenia!)?

aletheia pisze...

Zalogowany jak nalezy, dla porzadku wyjasniam, ze anonimowy (1 - RFN), anonimowy (3 - ) oraz aletheia to ta sama osoba (ja;)).

O sprawie wyjazdu Walesy warto tez przeczytac u zrodla:
http://www.ilw.org.pl/159,1 - oswiadczenie Instytutu LW.

Wspomniany w oswiadczeniu Eligio Cedeno siedzi za przestepstwa gospodarcze. Precyzyjnie: od dwoch lat jest w areszcie/ wiezieniu (na jego stronie internetowej mowa o "oskarzeniach"). Owa strona dostepna jest i po angielsku: http://www.eligiocedeno.com/index_ng.php .
Zespol kancelarii jego adwokata opracowal raport na temat Wenezueli: http://www.robertamsterdam.com/venezuela/2009/02/
Dla równowagi: http://www.venezuelanalysis.com/analysis/4196 i przytomne stwierdzenie "mid-term recall still exists"

Natomiast polskie MSZ milczy w sprawie wizyty Walesy (patrz apel w oswiadczeniu). Komisja Europejska rowniez.

aletheia pisze...

http://news.bbc.co.uk/hi/spanish/latin_america/newsid_7891000/7891841.stm

victoria!

rycerz pisze...

Gratuluję Wenezuelczykom wygranego referendum. Dzisiaj nawet TVN, bardzo nieprzyjazny polityce Prezydenta Wenezueli pokazywał entuzjastyczne wiwaty na ulicach i skwaszone miny opozycji. Tylko czy którykolwiek kraj wytrzyma takie międzynarodowe naciski, jakie "demokratyczny świat" będzie wywierał?

Anonimowy pisze...

A co demokratyczny świat zrobi bez wenezuelskiej ropy?

Anonimowy pisze...

Zacznie produkowac wiecej rowerow i jezdzic czesciej pociagami, kurde no!

Anonimowy pisze...

Świat może wytrzymać bez wenezuelskiej ropy (niestety). Już się ten amerykański Osama dogaduje z Ruskami, bo zamiaruje ich dopuścić do OECD. Wprawdzie on, jako prezio USA ma niewiele do gadania, ale jego posunięcia są już widoczne. A jak się dogada z Ruskami, to również złapie kontakt z Iranem i w ten sposób może zmusić Chaveza do zmiany polityki. Gdyby taki scenariusz się spełnił, to ze szkodą dla biedaków. Chavez w Wenezueli to jak Spartakus w Rzymie - nadzieja dla ubogich na całym świecie. Wprawdzie Chavez ma jakieś kontakty z Putinem, ale Ruski mają również wielkie kłopoty a Putin złapie wędkę silniejszego.

aletheia pisze...

http://wyborcza.pl/1,75477,6283016,Hugo_Chavez_chce_umrzec_na_tronie.html

Sprawdznym sposobem teskt obfituje w konkrety (np. "nie wiadomo, ile...") oraz podnosi zarzuty o dyktatorskie rząd. Manipuluje przy tym, posługując się wynikami tego i poprzedniego referendum:
- sugeruje nadspodziewane poparcie dla ("mniej więcej tyle samo głosów [za i przeciw - aletheia]") "reelección ilimitada" (ok. 54%),
- podkreśla, że "w grudniu 2007 r. odniosła nad Chavezem pierwsze od wielu lat zwycięstwo, gdy większość Wenezuelczyków odrzuciła w plebiscycie konstytucję" - ta większość wyniosła 2.12.07 ok. 51%, a frekwencja była o ok. 15 punktów proc. niższa.

A, Anonimowy, kiedy zaczniesz nazywać nowego prezydenta USA Saddamem? Byłoby prościej i, ekhm, prawdziwiej. Tak rzeczywiście ma Obama na imię. "Kontakt z Ruskimi złapali" i Wenezuelczycy.

Anonimowy pisze...

"Wydawszy nielegalnie i bez skrupułów miliardy na kampanię, najordynarniej nierówną w dziejach kraju, po brutalnym zaszantażowaniu urzędników państwowych i pracowników przedsiębiorstw państwowych, a także wszystkich, którzy korzystają z pomocy społecznej, używszy bezwstydnej komisji wyborczej, która firmowała wszelkie nadużycia władzy w kampanii, Cwaniak wygrał" - napisał wczoraj w dzienniku "Tal Cual" jego redaktor naczelny i zarazem jeden z najwybitniejszych krytyków Chaveza Teodoro Petkoff.

Szanowny(a) aletheia
Przejrzałem anonimowy artykuł "redaktora(ki) z pierwszej linii frontu walki" jedynie słusznej Gazety Wyborczej. Skoro takie teksty już idą, to w sztabie Wyborczej chyba się wściekli. Jak to się stało, że Chavez uzyskał tyle głosów!. Już widzę w wyobraźni artykuł specjalisty od spraw wenezuelskich. Nawet mogę się pokusić o uprzedzenie jego tezy; Chavez wygrał, bo nie wpuścił do Wenezueli pana Wałęsy, vel Bolka. On to swoją mądrością i odwagą połączoną z bochaterstwem, które pozwoliło Mu obalić w Polsce komunę (razem z żoną i dziećmi oczywiście), już by tam tego pretendenta z Wenezueli potrafił nie dopuścić do wygranej w referendum, a nawet, co nie jest wykluczone, zostać samemu Prezydentem tego pięknego kraju do końca swoich dni.
Przecież Venezuelanos nie ośmielą się nie przyjąć rad mędrca eurolandu, myśleli pewnie tak sobie sponsorzy - mądrale z pod znaku Wyborczej, rzucając myśl taką Wałęsie. Jednak Chavez nie w ciemię bity, zwietrzył smród, i przytomnie odrzucił tak głęboko zakonspirowaną kontrę zwolenników wolnego (tj. opanowanego przez ludzi z układu) rynku.
A może tajni wysłannicy z Polski przedstawili mu dalekosiężne myśli Słońca Peru traktujące o walce z kryzysem produkowane dla nierozgarniętej części naszej nacji. Jakby nie patrząc, Chavez partię tą rozegrał po mistrzowsku, nie dając szans Wielkiemu Osamie (pardon, oczywiście Obamie!).
Na koniec Szanowny(a) aletheia!
Pan Teodoro Petkoff tak się zapędził w totalnej krytyce Chaveza, że zapomniał powiedzieć w jakiej to walucie były te miliardy z kasy państwowej wydane na ohydną propagandę; bo jeśli w starych Boliwarach, to może i mnie było by stać na taką fundę.
Jeśli Szanowny(a) aletheia mieszkasz w Wenezueli, to pozostaje złożyć życzenia szczęścia w ukrywaniu się przed pretorianami Chaveza, którzy jak nic czytają ten blog i będąc w stanie rewolucyjnego uniesienia umysłów, i po udanym śledztwie doprowadzić Ciebie przed oblicze Imperatora.

aletheia pisze...

Miły Anonimowy, gorzka jest Twoja ironia, proroctwa odnośnie arykułów w prasie jeszcze (sic!) niespełnione... Skierowanie Twoich słów bezpośrednio do mnie o tyle mnie dziwi, że na absurd GW sam wskazałem. A posty czytają także inne osoby.
Krwiożerczych rydwanów zaprzęgniętych w andyjskie lamy i alpaki się jakoś nie obawiam. Po pierwsze, nie mieszkam w Wenezueli, więc wspomniani przez Ciebie wojskowi musieliby do tego umieć chodzić po wodzie, a to rzadka specjalność "z drugiej strony". Nawet gdyby i tę sztukę posiedli, to raczej za moje poglądy kartożnicze więzienie by mi nie groziło. Myślę, że nawet przed aresztem domowym bym się uchronił. Po trzecie, nie przejawiam jakiejś paranoi (tu jeden układ, tam drugi, a do tego gwałciciel w krzakach i sataniści na koncertach) czy chociaż przekonania o wyższości, nobliwości, słuszności i cnotach wszelkich Starego Świata.

PS: Szanowny - we wcześniejszych postach posługiwałem się rodzajem męskim (nie bez przyczyny).

Anonimowy pisze...

Po dokładnym przeanalizowaniu Twoich wypowiedzi Szanowny Aletheia, rzeczywiście źle zrozumiałem sens tych wypowiedzi. Być może, powodem niezrozumienia jest stosowanie różniącej się od ogólnie stosowanej innej składni zdań.
Nie ukrywam, że jestem polskim zwolennikiem metod działania prezydenta Chaveza, nie pod wszystkim jednak bym się podpisał.
To tyle w kwestii wyjaśnienia.
Pozdrawiam serdecznie

aletheia pisze...

Ja również nie przyjmuję jego działań bezkrytycznie, chociaż generalnie jestem za!
Bardziej krytycznie podchodzę natomiast do (często aroganckiej) krytyki, wręcz krytykanctwa posunięć Chaveza (i jego osoby - ot, brunatna koszula, itp.).

Pozdrowienia i link, mniej już serdeczny:

http://wyborcza.pl/10,82983,6283310,Wymarzone_panstwo_Chaveza__Strach_sie_bac.html

A manerw z "kredytem zaufania" i "mandatem" się powtarza. Co do gospodarki wenezuelskiej - trochę prawdy w tym jest (kryzys, "krach gosp." wiąże się z cenami ropy), ale z drugiej strony sam przemysł wydobywczy Wenezueli to także inne surowce (chociażby gaz, jeśli mowa o energetycznych) czy produkcjach, np. tekstyliów. W Konstytucji (z poprawkami z 2007 r.) prezydent rzeczywiście zająć miał poczesne miejsce (mozliwe ograniczenie samorządności określonych jednostek terytorialnych czy niezależności banku centralnego). Z drugiej strony, ówczesna reforma dotyczyłą także praw wyborczych (czynne prawo wyborcze od 16 r.ż.) i prawa pracy (dzień pracy - maks. 6 h).

Anonimowy pisze...

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/10,88761,5869534,
Wenezuela_laczy_sie_z_kosmosem.
html


Postęp nauki w Wenezueli. Kiedy Polska samodzielnie umieści w kosmosie satelitę?

Wyborcza innym okiem patrzy na Wenezuelę. Pejsaci coś knują?

Anonimowy pisze...

Krytyczna dlaczego nie piszesz tyle czasu?