15 mar 2008

Zupelnie jak w PRL-u, prawda?



Poniewaz reporter Gazety Wyborczej twierdzi, ze "Wenezuela nie ma co jesc" oto dwa zdjecia, ktore zrobilam wczoraj wieczorem w supermarkecie Excelsior Gama w Caracas kolo stacji metra Parque del Este.

8 komentarzy:

dan pisze...

e, wolowina bez kosci sie nie liczy :)

caraceña pisze...

Widze, ze Twoj pracodawca Ewo nauczyl Cie juz bezczelnej manipulacji. Przede wszystkim, w tym tekscie w Wyborczej wyraznie jest napisane, ze brakuje okreslonych towarow. Towarow, ktorych jeszcze kilka miesiecy temu nie brakowalo, dodam.
Sfotografuj chociazby prosze polki z mlekiem. I jako matka malych dzieci, powiem ci, ze jego notoryczny brak jest wyjatkowo bolesny.
Poza tym dobrze wiesz, ze ceny w sklepie w ktorym zrobilas zdjecia sa poza zasiegiem wiekszosci Wenezuelczykow. Np. mleko, gdz sie na chwile pojawia (importowane z tej zlej Kolumbii) jest drozsze niz w Polsce.

Czemu nie zrobisz zdjecia tasiemcowych kolejek jakie ustawiaja sie pod Mercalami (to sklepy o regulowanych cenach w biednych dzielnicach) w nadziei, ze moze cos "rzuca". Dokladnie jak w PRL.

Krytyczna pisze...

Tekst w Wyborczej jest zatytulowany "Chavez grozi Kolumbii, a Wenezuela nie ma co jesc". To nazwalabym bezczelna manipulacja.

Krytyczna pisze...

Jezeli chodzi co ceny, to w Excelsior Gama, gdzie zrobilam zdjecia, jest mnostwo produktow w regulowanej cenie. Czyli mieso za 11 boliwarow za kilo (5 dolarow). Nie regulowane kosztuje dwa razy tyle. Jest takie i takie. Nie ma kolejki. Moze powinnas sie tam wybrac?

Krytyczna pisze...

Nigdy jeszcz nie widzialam przed Mercalem kolejki, ktora oczekiwalaby, ze moze cos rzuca.

Kiedy organizowane sa na wolnym powietrzu w weekendy tzw. Mega-Mercale, gdzie sprzedaje sie podstawowe produkty zywnosciowe po bardzo niskich cenach, jest kolejka i tez mnostwo dotowanego mleka.

Musisz sie zdecydowac, co wedlug ciebie jest nie tak: czy to, ze mleko bez dotacji jest drogie, czy to, ze panstwo sybwencjonuje zywnosc sprzedawana przez Mercalch.

I porzuc swoja spiskowa teorie dziejow, bo nikt nie placi mi za robienie tego bloga.

caraceña pisze...

Naprawde nie rozumiesz co jest nie tak? Chociazby to, ze normalny czlowiek (bo pewnie wy w tym ministerstwie macie wlasne sklepy) nie moze dostac np. mleka. Mnie sie to udalo tylko raz w tym roku. Czy uwazasz, ze to normalne?

dan pisze...

a nie mowilem, ze wolowina bez kosci sie nie liczy? to bylo jak w banku pewne.

caraceno: tak, oni w ministerstwie mają swoje sklepy, a w nich kawior, salami, no i oczywiście hekto, hekto, hekto litry mleka. to w sekcji spożywczej.

natomiast w sekcji rozrywkowej tanio mozna kupic rakiete kosmiczna. no i oczywiscie te sklepy sa wszystkie za zoltymi firankami.

i jeszcze zdradze ci jedna tajemnica caraceno: gdy wypowiesz tajne hasło - "jestem od gierka, daj mi cukierka" - wtedy dostajesz w tajnym ministerialnym sklepie za darmo dodatkowa beczke mleka.

niestety caraceno, musze cię zmartwić: w siedzibie Gazety na Czerskiej też maja swój sklep, a nawet bezczelnie dotowana stołówkę, gdzie zajebisty obiad mozna zjeść za jedyną dyszkę.
i hasło tajne tez mają - "jestem od michnika daj mi batonika" - dostajesz za nie 100 litrów soku z martwi.

caraceno, jesli bedziesz wszystko przykrawała do prl, tajnych sklepow i równie tajnych kont chaveza, z ktorych oplaca on swoich dyspozycyjnych bloggerow, to dyskusja z toba zaczyna tracic sens.

napisz lepiej, jak chcialabys zeby wygladała wenezuela bez tego znienawidzonego chaveza.
napisz co zrobic z biedota, z wykluczonymi, z ambicjami usa w regionie: taka dyskusja ma sens.
no chyba ze twoja recepta to rozstrzelanie cholernych biedakow jak w 1989 r. wtedy pewnie mleko bylo, co?

Anonimowy pisze...

ten reportaz i zdjecia z ponizszego linku sa prawdopodobnie z innej Wenezueli. innej niz w ktorej zyje caracena. Z najlepszymi zyczeniami i spokojnego dnia
http://www.noticierodigital.com/forum/viewtopic.php?t=366524